W ostatniej katechezie poznaliśmy ważne słowo, które opisuje działanie Ducha
Świętego podczas Mszy świętej. Jest to „epikleza” – modlitwa kapłana, który ma wyciągnięte
dłonie i prosi Boga Ojca, by zesłał Ducha Świętego, aby przyniesione dary – chleb i wino –
stały się Ciałem i Krwią Chrystusa.
Choć to najdonioślejszy moment Mszy świętej, nie jest to jedyna epikleza, w której
prosimy Ducha Świętego, by dokonał cudu przemiany czegoś ziemskiego w coś, co jest
Boskie. Każda modlitwa eucharystyczna w posoborowym Mszale rzymskim posiada dwie
epiklezy. Celem pierwszej jest konsekracja chleba i wina. Celem drugiej jest konsekracja
mistycznego Ciała Chrystusa, czyli Kościoła, a właściwiej zgromadzenia liturgicznego, czyli tej
części wspólnoty kościelnej, która jest zgromadzona na celebracji eucharystycznej.
Ostatecznym celem Eucharystii nie jest – wbrew temu, co myślimy – konsekracja chleba i
wina, ale właśnie budowanie Kościoła. Tę prawdę przypomniał nam św. Jan Paweł II w swojej encyklice poświęconej Eucharystii, która rozpoczyna się od stwierdzenia, że „Kościół
żyje dzięki Eucharystii”. Dlatego ta druga epikleza, którą nazywamy komunijną, to modlitwa
do Ducha Świętego, by swoją cudowną moc rozlał w dwóch kierunkach. Po pierwsze, by nas
samych przemienił w Ciało Chrystusa, a więc by doświadczenie tajemnicy zbawienia
dotknęło nas samych, abyśmy przyjmując komunię, stawali się coraz bardziej podobni do
Jezusa. Po drugie, byśmy przemienieni zmartwychwstaniem Pana Jezusa, doświadczyli też
zjednoczenia z innymi ludźmi, z tymi w Kościele, i z tymi poza nim. Jezus chce, abyśmy
wszyscy byli jednym Ciałem. Taki jest właśnie sens Eucharystii, która rozproszone dzieci Boże
gromadzi w jedno.
Ponieważ zarówno przedmiot pierwszej prośby, czyli zmiana nas i naszej grzeszności w
coś Bożego, jak i drugiej prośby, czyli złączenie nas w jedno, nie może się zrealizować w
naturalny sposób, potrzebujemy cudu przemiany, który może zdziałać wyłącznie Duch
Święty, Pan i Ożywiciel. Wiemy doskonale, że sami z siebie nie jesteśmy w stanie się zmienić,
wyplenić swoich wad, grzechów, bezinteresownie kochać, być ofiarnym, znosić upokorzenia,
przykrości, przebaczać zawsze i wszędzie, czy nawet ufać Bogu. Tu może pomóc tylko cud.
Dlatego prosimy Ducha Świętego o ten cud, by nas grzesznych zmienił swoją mocą w ludzi
świętych, zjednoczonych z Bogiem. Jest to obietnica Boga, którą złożył w Starym
Testamencie, gdzie zapowiedział, że zabierze nam serce z kamienia i da serce z ciała. Za
każdym razem, gdy z wiarą uczestniczymy w Eucharystii, jesteśmy uczestnikami tej obietnicy.
To, co Bóg zapowiedział, właśnie wykonuje. Pracuje nad naszymi sercami swoją łaską i
zmienia nas od środka. To jest naprawdę cud i to bardzo spektakularny, choć często przez
nas niezauważany.
To samo Duch Święty chce czynić z nami, już nie tylko w sposób indywidualny, lecz z
całą wspólnotą. Tylko On może z nas, którzy mamy różne poglądy, wizje świata, smaki,
gusta, tradycje, uczynić prawdziwą jedność w Chrystusie, nie naruszając naszej
indywidualności i niepowtarzalności. Świadectwem tego jest to, co się dokonało w dniu
Zesłania Ducha Świętego, gdy zgromadzeni w Jerozolimie wyznawcy judaizmu z wszystkich
niemal stron świata, dzięki nauczaniu Piotra, stali się uczniami tego samego Boga i jednym
Ciałem w Chrystusie.
Ten podwójny wymiar działania Ducha Świętego, którego przyzywamy, aby dokonał
przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa oraz nas samych w mistyczne Ciało
Chrystusa, widać wyraźnie w modlitwach liturgicznych Kościoła wschodniego, gdzie obydwie
epiklezy – konsekracyjna i komunijna są ze sobą połączone, stapiając się w jedną modlitwę:
„Ześlij swojego Ducha na nas i na te dary”. W naszej zachodniej tradycji liturgicznej tę drugą
epiklezę najwyraźniej oddaje IV modlitwa eucharystyczna: „Wejrzyj, Boże, na Ofiarę, którą
sam dałeś swojemu Kościołowi i spraw, aby wszyscy, którzy będą spożywali ten sam Chleb, i
pili z jednego Kielicha, zostali przez Ducha Świętego złączeni w jedno ciało i stali się
w Chrystusie żywą ofiarą ku Twojej chwale”. Tekst tej epiklezy przywołuje Ducha Świętego
nad tymi, którzy będą spożywali Najświętsze Ciało i Krew Chrystusa, aby byli zjednoczeni w Chrystusie jako jedna mistyczna wspólnota i przez to (razem z Chrystusem) stali się żywą
ofiarą ku chwale Boga Ojca.
Już za chwilę będziemy uczestniczyli w Mszy świętej i z tą wiedzą, którą dzisiaj
otrzymaliśmy będziemy mogli o bardziej świadomie wziąć w niej udział. Spróbuj wsłuchać się
dzisiaj w tekst modlitwy eucharystycznej i wychwycić ten moment, w którym kapłan prosi o
to, aby ci, którzy przyjmują Eucharystię, przyjmowali ją owocnie, a więc abyśmy naprawdę
przemieniali się w Chrystusa i budowali razem, jako Ciało Chrystusa, Królestwo Boże na
ziemi. Co z tego, że dojdzie do przeistoczenia na ołtarzu, jeśli nie zaowocuje ono w naszych
sercach?
Pomyśl więc, czy w twoim sercu nie ma nienawiści, blokady lub uprzedzenia wobec kogoś,
kto przez chrzest jest twoim bratem w Chrystusie. Podejmij decyzję, że chcesz się pojednać i
uwierz w to, że nawet jeśli po ludzku wydaje się to niemożliwe, Duch Święty – Pan i
Ożywiciel może sobie z tym poradzić, dokonując cudu w twoim sercu.