CO TAK NAPRAWDĘ JEST NASZE?

Do odczytania w niedzielę 23 października 2022 r.
Ofiarowanie, zwane również przygotowaniem darów, to taki moment Mszy świętej,
w którym składamy Bogu na ołtarzu nasze dary, zarówno te materialne, jak i te duchowe.
Czy jednak rzeczywiście możemy powiedzieć, że są to „nasze” dary? Co tak naprawdę jest
nasze? Jeśli uświadomimy sobie, co tak naprawdę jest Boga, a co nasze, może to zmienić
całkowicie nasze podejście do Niego i do Eucharystii.
Jako przykład weźmy chleb i wino, które składamy na ołtarzu, aby mogły stać się
Eucharystią. Powstały one z pracy ludzkich rąk, lecz gdyby nie słońce, dobra pogoda,
ziemia, woda i powietrze, nie mielibyśmy ani pszenicy, ani winogron, z których wytworzyć
można potem chleb i wino. Jaki mamy wpływ na słońce, pogodę i pozostałe żywioły?
Żaden! Nie myśmy je stworzyli i nie mamy nad nimi praktycznie żadnej władzy. Ich stwórcą
jest kto inny, my jedynie korzystamy z Jego życzliwości. W teologii nazywamy to
„stworzeniem pierwotnym”, co oznacza, że Bóg jest stwórcą świata oraz „stwarzaniem
ciągłym”, co oznacza, że Bóg cały czas stwarza świat, czyli w każdej sekundzie niejako
mówi: „Chcę, aby ten świat istniał” i w aktywny sposób prowadzi losy tego świata. Gdyby
Bóg przestał to czynić, świat w jednej chwili by się rozpadł, a my wraz z nim.
Jesteśmy zatem tylko dzierżawcami, a nie właścicielami dóbr. To, co uważamy za
nasze, należy tak naprawdę od Boga. To, co w naszej pysze przypisujemy sobie, jest
ostatecznie darem od Boga, bo jak uczy św. Jakub, każde dobro, które otrzymujemy
pochodzi od „Ojca świateł”. Dotyczy to nie tylko spraw materialnych, ale wszystkich innych,
włącznie z dobrami duchowymi. Nasze życie, zdrowie, rodzina, pieniądze, a także wszelkie
dary duchowe takie jak powodzenie w życiu, sukcesy, czy nawet dobre uczynki lub
modlitwa – wszystko jest łaską, czyli niezasłużonym darem Boga. Wszystko mamy od Niego,
dlatego Słowo Boże mówi „Cóż masz czego byś nie otrzymał?” (1 Kor 4,7).
Czy mamy się smucić z tego powodu, że tak bardzo jesteśmy zależni od Boga? Ależ
skąd! Wręcz przeciwnie. Dla człowieka wierzącego jest do bardzo dobra nowina i to z kilku
powodów. Po pierwsze dlatego, że gdy rozmyślamy o tym, przypominamy sobie, że Bóg
cały świat stworzył dla nas i ze względu na nas. Jesteśmy koroną stworzenia co oznacza, że
zostaliśmy przez Boga wyznaczeni, aby w Jego imieniu zarządzać światem. Jakże to wielka
godność! Pod nami cały świat, nad nami tylko Bóg. Jakie to wielkie wyróżnienie!
Po drugie, nie ma powodów, by się smucić, że wszystko należy do Boga, ponieważ Bóg
wszystkim swoim dzieciom obiecał, że będzie się o nie troszczył i zaspokajał nasze potrzeby.
Sam Jezus uroczyście zapewnia, że Ojciec nasz niebieski wie, czego nam potrzeba jeszcze
zanim Go poprosimy, bo jesteśmy dla Niego bardzo ważni. Mamy tylko troszczyć się o
sprawy Królestwa Bożego, a wszystko inne będzie nam dodane.
Jakże trudno nam zaufać, że Bóg troszczy się o nas i jak trudno nam uznać Jego
miłościwe panowanie nad nami. Okazją ku temu jest moment ofiarowania podczas Mszy
świętej, zwany również przygotowaniem darów. Obydwie nazwy oddają jakiś aspekt tego, co

się właśnie dzieje na ołtarzu i w naszych sercach. Mówimy o darach, bo wyznajemy, że
wszystko co mamy jest darem miłości Boga. Mówimy też o ofiarowaniu, bo uznanie, że
wszystko należy do Boga i oddanie Mu tych darów z miłością i zaufaniem, potrafi nas dużo
kosztować.
Ofiarowanie to zatem stawanie w pokornej decyzji: Boże, wyznaję, że wszystko co mam i co
wydaje mi się moje, jest tak naprawdę Twoje. Wszystko, co mam jest Twoim darem miłości,
a ja jestem od Ciebie całkowicie zależny. Nie chcę się smucić z tego powodu, lecz chcę
błogosławić Cię za to, bo Ty wiesz, czego mi potrzeba, dajesz mi wszystko i lepiej dbasz o
mnie niż ja sam.
Tę wdzięczność Bogu za hojność Jego darów wyraża modlitwa, którą kapłan recytuje
szeptem, podnosząc patenę z chlebem, a potem kielich z winem. Brzmią one następująco:

Błogosławiony jesteś, Panie Boże wszechświata, * bo dzięki Twojej
hojności otrzymaliśmy chleb, * który jest owocem ziemi i pracy rąk
ludzkich; * Tobie go przynosimy, * aby stał się dla nas chlebem życia.
Błogosławiony jesteś, Panie Boże wszechświata, * bo dzięki Twojej
hojności otrzymaliśmy wino, * które jest owocem winnego krzewu i
pracy rąk ludzkich; * Tobie je przynosimy, * aby stało się dla nas
napojem duchowym.

Skoro wszystko jest darem Boga, włącznie z gotową ofiarą, czy jest coś, co możemy dać
Bogu, jako naszą własność? Oczywiście! Jednym z takich darów może być nasze pokorne
uznanie, że wszystko należy do Boga oraz wdzięczność za to, w jaki sposób Bóg troszczy się o
nas. Obydwie postawy kosztują nas i dlatego nadają się jako nasza szczera ofiara. W
pierwszym przypadku, gdy uznajemy że wszystko należy do Boga, poskramiamy naszą pychę,
która podpowiada nam, że to my panujemy nad wszystkim. W drugim przypadku, gdy
uznajemy że Bóg z miłością troszczy się o każdy detal naszego życia, przeciwstawiamy się
naszej wrodzonej nieufności wobec Boga, bo uczymy się widzieć Jego dobrotliwą ojcowską
rękę nawet wtedy, gdy wszystko mówi nam, że jest inaczej.
Już za chwilę będziemy mogli po raz kolejny uczestniczyć w liturgii Mszy świętej.
Zwróćmy uwagę na ten ważny moment przygotowania darów i spróbujmy w nadchodzącym
tygodniu zastanowić się, co tak naprawdę należy do mnie i co to w praktyce oznacza, że
wszystko należy do Boga i wszystko jest Jego darem. Niech takim ćwiczeniem będzie
codzienny rachunek sumienia i pytanie, co by było, gdybym jutro obudził się tylko z tym, za
co wczoraj podziękowałem Bogu?